Przez lata interfejsy mózg-komputer (BCI) były czymś w rodzaju laboratoryjnej egzotyki - robiły furorę na konferencjach, a potem wracały do szuflady.
Działały tylko wtedy, gdy obok stał ktoś z ekipy badawczej, gotowy wszystko podłączyć, skalibrować i - w razie czego - odłączyć.
Dla pacjentów z ALS, którzy szukają nie eksperymentu, lecz życia, to była połowiczna oferta.
Rozmawiał z rodziną, wysyłał e-maile, przeglądał internet i utrzymał pełnoetatową pracę.