Jeszcze rok temu przed każdym większym zakupem otwierałem dziesięć kart w przeglądarce.
Dziś coraz częściej wpisuję jedno pytanie do chatbota i czytam gotową rekomendację.
I właśnie to zaczyna mnie niepokoić.Zmiana jest banalnie prosta: model językowy podaje mi konkretny produkt, a nie listę linków do przeklikania.
Ale ktoś tę wygodę projektuje - i nie zawsze widzę, kto.Stare powiedzenie mówiło, że jeśli czegoś nie ma w Google, to nie istnieje.