50 serwerów z chipami Nvidii, sfałszowane dokumenty i trasa przemytu przez Japonię prosto do Chin.
Brzmi jak scenariusz thrillera technologicznego, ale to rzeczywistość, którą tajwańska prokuratura próbuje rozgryźć od maja tego roku.
Prokuratorzy zamiast tego ścigają podejrzanych na podstawie innych obowiązujących przepisów - takich jak fałszowanie dokumentów.
"It's really, really important that allies align with the US on all of these policies and also legal authorities" - powiedział na forum w Tajpej.