Starship Flight 13 przerwany w T-zero - cztery silniki Raptor nie zapaliły się
SpaceX przerwał start Starshipa Flight 13 w momencie zapłonu - 4 z 33 silników Raptor 3 nie odpaliły. Dwa silniki trafią do wymiany, kolejna próba celuje w 20 lipca 2026.
SpaceX miał w czwartek, 16 lipca, odpalić 13. lot testowy Starshipa z 20 satelitami Starlink V3 na pokładzie. Skończyło się na opróżnianiu zbiorników i nerwowym grzebaniu w danych telemetrycznych. Cztery z 33 silników Raptor 3 pierwszego stopnia Super Heavy nie zapłonęły podczas sekwencji rozruchowej, a automatyczny komputer startowy zrobił dokładnie to, do czego go zaprojektowano.
SpaceX osiągnął zapłon Super Heavy przy stanowisku Pad 2 w Starbase o 17:45 czasu lokalnego (CDT), ale dane telemetryczne na ekranie pokazały cztery silniki, które nie zapłonęły zgodnie z planem. Rakieta stoi na wyrzutni, nikt nie ucierpiał, i - co ważne - nikt nie musiał naciskać żadnych przycisków. System zadziałał sam.
Cztery silniki. Automatyczne przerwanie. Żadnej katastrofy.
Według danych z transmisji na żywo SpaceX, tylko 29 z 33 silników Raptor Super Heavy zapłonęło w T-zero. Automatyczny system przerwania sekwencji startowej zadziałał dokładnie tak, jak został zaprojektowany - odciął procedurę, zanim doszło do oderwania rakiety.

Elon Musk nie kazał czekać na oficjalny komunikat prasowy. Niecałe 10 minut po przerwaniu napisał na X: „Kilka silników nie uruchomiło się, wyzwalając automatyczne przerwanie startu.” A kilka godzin później uzupełnił: „Aby mieć pewność udanego lotu, 2 silniki Raptor zostaną zdjęte i wymienione. Najbardziej prawdopodobny termin startu to początek przyszłego tygodnia.”
SpaceX wymienia tylko dwa z czterech silników, które nie zapłonęły - co sugeruje, że pozostałe dwa zostaną dopuszczone do lotu po inspekcji. Dwa wskazano jako usterki sprzętowe, a dwa przypisano warunkom, które nie powinny się powtórzyć. Brzmi jak podręcznikowy przykład diagnostyki - dopóki nie zobaczymy, czy następna próba wypadnie lepiej.
Uwaga ⚠️
Lot 13 to drugi lot w konfiguracji Starship V3 z nowymi silnikami Raptor 3. Lot 12 w maju też miał problemy z silnikami - pięć nie odpaliło podczas manewru boostback. SpaceX zaprojektował Lot 13 specjalnie po to, żeby naprawić tamte błędy. Na razie nie wychodzi.
Starlink V3 czeka na swoją premierę
Lot 13 miał być jednym z najbardziej znaczących testów w historii programu. Miał przenieść 20 satelitów Starlink V3 - pierwszy ładunek operacyjny, który Starship kiedykolwiek próbował wynieść. Co ciekawe, nie chodziło nawet o wejście na orbitę - satelity Starlink miały być na tej samej suborbitalnej trajektorii co Starship i spalić się podczas ponownego wejścia w atmosferę około 20 minut po rozmieszczeniu. Cały sens tkwił w przetestowaniu systemu rozmieszczania i samych urządzeń.
Sześć z tych satelitów miało zewnętrzne kamery do fotografowania osłony termicznej Starshipa podczas lotu - podejście do samodzielnej inspekcji, którego SpaceX nigdy wcześniej nie próbował. Do tego misja miała przeprowadzić ponowne uruchomienie silnika Raptor w przestrzeni kosmicznej - krok, który SpaceX ominął podczas Lotu 12 w maju po utracie silnika podczas wznoszenia.
Satelity V3 są fizycznie niekompatybilne z owiewką ładunku rakiety Falcon 9 - są po prostu za duże. Starship to jedyny pojazd w flocie SpaceX zdolny do ich ekonomicznego wyniesienia, co oznacza, że zwiększenie przepustowości Starlinku zależy całkowicie od poprawy niezawodności Starshipa.
NASA patrzy i liczy dni
Choć przerwanie pokazało sprawność systemu wykrywania anomalii przez wzmacniacz, nie jest to dobry widok dla rakiety, która musi startować wielokrotnie w szybkiej kolejności, aby spełnić wymagania lądowania na Księżycu w ramach misji Artemis IV planowanej na 2028 rok.
Ponowne uruchomienie silnika Raptor w przestrzeni kosmicznej, które znajdowało się na liście zadań Lotu 13 - pominięte podczas poprzedniej misji po utracie wzmacniacza - jest strukturalnym warunkiem wstępnym każdego technicznego kamienia milowego wymaganego przez NASA przed misją Artemis IV. Bez zademonstrowania ponownego uruchomienia w przestrzeni kosmicznej SpaceX nie może przejść do operacji orbitalnych. Bez operacji orbitalnych firma nie może rozpocząć kampanii transferu paliwa obejmującej od 10 do 16 lotów, wymaganej przez lądownik księżycowy.
Awaria Lotu 12 spowodowała 52-dniowe uziemienie nakazane przez FAA, które zepchnęło program z pierwotnych celów dotyczących tempa startów w 2026 roku, a przerwanie Lotu 13 kosztuje co najmniej kolejny tydzień. Kalendarz robi się napięty.
Kiedy znowu spróbują?
Po oświadczeniu Muska o starcie „na początku przyszłego tygodnia” opublikowano nowe ostrzeżenia nawigacyjne dla Oceanu Indyjskiego wskazujące na nowy termin nie wcześniej niż 20 lipca 2026 roku. Z uwzględnieniem czasu wymiany silników okno w połowie tygodnia - od poniedziałku do środy, 21-23 lipca - wydaje się najbardziej prawdopodobne, choć pogoda, okna licencyjne FAA i kontrole po naprawie będą miały wpływ na ostateczną decyzję.
Automatyczne systemy bezpieczeństwa zadziałały perfekcyjnie - to fakt. Ale to przerwanie stawia nowe pytania o niezawodność silników Raptor w obliczu najbardziej ambitnego profilu lotu programu, który ma potwierdzić usprawnienia związane z ponownym użyciem oraz debiut sprzętu Starlink V3. SpaceX ma tydzień, żeby znaleźć odpowiedzi. NASA nie jest jedyną instytucją, która czeka.


