NA ŻYWO 
NASŁUCH: 11 ŹRÓDEŁ ZE ŚWIATA
Skip to content
PILNEPrzestaniesz blokować telefon przy instalowaniu apki spoza Sklepu. Google w końcu to naprawiaDZIŚ
NASŁUCHUJEMY ŚWIATA · przepisujemy po polsku z podaniem źródłaThe VergeArs TechnicaTechCrunchWiredEngadgetHacker NewsMIT Tech ReviewThe RegisterTom's Hardware404 MediaRest of World
AI

Rząd USA odbiera ludziom ziemię pod serwerownie AI - i to zmienia moje myślenie o kosztach czatbota

Boom na sztuczną inteligencję przestał być abstrakcją. W USA prywatne grunty przechodzą pod budowę centrów danych, a ja zaczynam liczyć, ile realnej przestrzeni kosztuje jedna odpowiedź modelu.

2 min read
Rząd USA odbiera ludziom ziemię pod serwerownie AI - i to zmienia moje myślenie o kosztach czatbota

Do tej pory koszt sztucznej inteligencji wyobrażałem sobie jako rachunek za prąd i abonament. Doniesienia z USA o przejmowaniu prywatnych gruntów pod centra danych AI pokazują coś twardszego: model potrzebuje nie tylko energii, ale kawałka fizycznej ziemi, którą ktoś dotąd nazywał swoją.

To dla mnie moment, w którym cyfrowa chmura przestaje być metaforą. Chmura ma adres, hektary i sąsiadów.

Dlaczego wywłaszczenie brzmi dla mnie inaczej niż podwyżka cen

Wywłaszczenie to nie jest kolejna korporacyjna zagrywka o marże. To sytuacja, w której ktoś traci własność, bo obok ma stanąć infrastruktura licząca zapytania takie jak moje. Kiedy o tym myślę, tania odpowiedź z czatbota nagle przestaje być darmowa.

Zawsze powtarzano nam, że technologia jest lekka, bezcielesna, że dane po prostu „są w sieci”. Tymczasem serwerownia to beton, chłodzenie i miejsce na mapie. Im więcej zapytań generujemy, tym więcej takich miejsc trzeba postawić - i tym mocniej dotyka to konkretnych ludzi.

Uderza mnie zmiana skali. Do niedawna spór o grunty toczył się wokół dróg, torów, elektrowni - rzeczy, które fizycznie łączą społeczeństwo. Teraz do tej listy dopisujemy budynki, których jedynym zadaniem jest liczenie.

Zaczynam myśleć o AI jak o ciężkim przemyśle

Przez ostatnie lata wmawiano nam, że AI to czysta, przyszłościowa branża. Coraz mocniej widzę w niej cechy przemysłu ciężkiego: głodnego energii, wody do chłodzenia i przestrzeni. Tylko że huta stała w jednym miejscu, a serwerownie mnożą się wszędzie tam, gdzie jest tani prąd i luźny grunt.

To zmienia moje pytanie o rozwój AI. Nie brzmi ono już „czy model będzie mądrzejszy”, tylko „czyim kosztem”. Jeśli granicą rozwoju staje się dostęp do ziemi, to znaczy, że dobiliśmy do bardzo realnej ściany.

Nie jestem przeciwnikiem sztucznej inteligencji. Ale chcę, żeby każdy zachwyt nad nowym modelem szedł w parze ze świadomością, że ta wygoda ma fundament z betonu, wylany na czyjejś działce.

Następnym razem, gdy poproszę model o streszczenie maila w trzy sekundy, będę pamiętał, że gdzieś daleko ktoś właśnie negocjuje, ile jest warta jego ziemia. To niekomfortowa myśl - i dlatego warto ją mieć.

Redakcja FUTURYSTYK

AUTHOR