Meta chce twarzy mojego dziecka do bajki. Cena jest wyższa, niż myślałem
StoryKit robi spersonalizowaną bajkę z twarzą dziecka. Wygodne? Owszem. Ale to, co oddajesz w zamian, warte jest więcej niż każda opowieść na dobranoc.
Krótko: Meta testuje aplikację StoryKit, która za pomocą AI tworzy spersonalizowane bajki dla dzieci - tekst, ilustracje, narrację i muzykę. Rodzic wskazuje bohatera, miejsce akcji i morał. W zamian aplikacja zachęca do przekazania danych dziecka, w tym jego zdjęcia.
I to właśnie ta ostatnia część zatrzymuje mnie na dłużej niż sama bajka.

Bajka za twarz
Przez lata oddawaliśmy Mecie swoje zdjęcia z wakacji, lokalizacje i listy znajomych. To był handel wymienny, który akceptowaliśmy z otwartymi oczami. Teraz na stole ląduje coś, czego dziecko nie może świadomie oddać - jego twarz i profil rozwoju.
Dziwi mnie, jak łatwo brzmi to niewinnie. Personalizacja opakowana w wieczorną czułość. Maluch jest bohaterem, świeci mu się uśmiech na ekranie, a rodzic czuje się jak dobry rodzic.
Uważam, że problem nie leży w samej technologii. AI potrafi napisać przyzwoitą historyjkę i nikomu nie zaszkodzi. Kłopot w tym, że fundamentem transakcji jest zdjęcie osoby, która nie ma pojęcia, co to znaczy zgoda na przetwarzanie danych biometrycznych.
Bajkę na dobranoc mogę wymyślić sam, za darmo, patrząc dziecku w oczy. Twarzy nie odzyskam z serwera. To jedyna cena, której naprawdę bym nie zapłacił.


